Wycofanie oferty pracy w Wielkiej Brytanii może być bezprawne.

Czy pracodawca w Wielkiej Brytanii może po prostu wycofać ofertę pracy, gdy kandydat już ją przyjął, zaczął organizować przeprowadzkę i przygotowywać się do rozpoczęcia zatrudnienia? Najnowszy wyrok Employment Appeal Tribunal pokazuje, że odpowiedź wcale nie jest tak prosta, jak wielu pracodawcom się wydaje. W sprawie Kankanalapalli v Loesche Energy Systems Ltd, rozstrzygniętej 20 stycznia 2026 roku, sąd apelacyjny pracy uznał, że pracodawca naruszył umowę, bo zakończył ją bez zachowania rozsądnego okresu wypowiedzenia, mimo że oferta była opisana jako „subject to” określonych warunków.    

To bardzo ważne orzeczenie dla osób, które otrzymały ofertę pracy w UK, zaakceptowały ją, a następnie zostały nagle poinformowane, że stanowisko jednak nie jest już dostępne. To także istotny sygnał ostrzegawczy dla pracodawców, którzy zakładają, że dopóki kandydat nie przejdzie wszystkich formalności albo nie podpisze osobnej umowy, mogą bez konsekwencji wycofać się z wcześniejszych ustaleń. Ten wyrok pokazuje, że brytyjskie prawo pracy i prawo umów patrzą przede wszystkim na rzeczywistą treść porozumienia między stronami, a nie tylko na etykiety użyte w korespondencji. 

Stan faktyczny tej sprawy był bardzo życiowy. Kandydat ubiegał się o stanowisko project managera i 23 września 2022 roku otrzymał ofertę pracy z proponowaną datą rozpoczęcia zatrudnienia od 1 listopada 2022 roku. W liście ofertowym wskazano, że oferta jest uzależniona od uzyskania satysfakcjonujących referencji, przeprowadzenia kontroli prawa do pracy oraz pomyślnego przejścia sześciomiesięcznego okresu próbnego. Jednocześnie pracodawca zapowiedział, że właściwa umowa o pracę zostanie przesłana przed pierwszym dniem pracy. Kandydat miał też wypełnić formularze dotyczące danych nowych pracowników i referencji. 

Sytuacja szybko się rozwinęła. Kandydat dopytywał o koszty relokacji, ponieważ stanowisko wiązało się z przeprowadzką i organizacją życia zawodowego pomiędzy Wielką Brytanią a Dominikaną. Pracodawca potwierdził, że przekaże 3,000 funtów na relokację, z zastrzeżeniem zwrotu tej kwoty, gdyby pracownik sam odszedł w ciągu roku. Kandydat odpowiedział, że akceptuje warunki, choć podpisane dokumenty miał odesłać kilka dni później. Napisał wprost, aby traktować jego wiadomość jako przyjęcie oferty. Pracodawca zareagował entuzjastycznie, odpisując, że cieszy się z tej decyzji i z niecierpliwością czeka na jego dołączenie. 

Później kandydat przesłał formularze, w tym dane osób udzielających referencji, oraz kopie dokumentów dotyczących prawa do pracy. Pracodawca potwierdził ich otrzymanie i zaznaczył, że oryginały dokumentów trzeba będzie okazać pierwszego dnia pracy. To ważny szczegół, bo później właśnie wokół tego punktu toczył się spór: czy brak fizycznego okazania oryginałów przed rozpoczęciem pracy oznaczał, że nie było jeszcze żadnej wiążącej umowy. 

Następnie pracodawca poinformował, że projekt, na potrzeby którego kandydat miał zostać zatrudniony, się opóźnia, wobec czego stanowisko nie będzie potrzebne od 1 listopada, lecz dopiero od 3 stycznia. Kandydat nie zaakceptował wyraźnie tej zmiany. Zamiast tego zwrócił uwagę, że ma już zarezerwowane loty dla siebie i żony oraz zapytał, co z wynagrodzeniem za listopad i grudzień. Kilka dni później pracodawca napisał jednak, że nie jest już w stanie zaoferować mu kontraktu rozpoczynającego się 1 listopada. Dodał, że może jedynie rozważyć warunkową ofertę zależną od dalszego rozwoju sytuacji kontraktowej. Do właściwego rozpoczęcia pracy nigdy nie doszło. 

Employment Tribunal w pierwszej instancji oddalił roszczenie pracownika o odszkodowanie za naruszenie umowy. Sąd uznał co prawda, że oferta została skutecznie przyjęta, nawet mimo braku podpisanego egzemplarza listu ofertowego, ale jednocześnie stwierdził, że warunki dotyczące referencji i prawa do pracy nie zostały jeszcze spełnione. W konsekwencji tribunal przyjął, że nie powstała jeszcze wiążąca umowa. Alternatywnie uznał też, że nawet gdyby umowa istniała, to w praktyce nie trzeba było dawać żadnego wypowiedzenia, a tygodniowe uprzedzenie było wystarczające. 

Employment Appeal Tribunal nie zgodził się z takim podejściem. To właśnie ten etap czyni sprawę tak ciekawą i tak ważną z perspektywy prawa pracy w Wielkiej Brytanii. Sąd apelacyjny wskazał, że samo użycie słów „subject to” nie przesądza automatycznie, czy mamy do czynienia z warunkami poprzedzającymi powstanie umowy, czy z warunkami następczymi, które pozwalają zakończyć już istniejącą umowę, jeśli później coś nie zostanie spełnione. Każdy taki przypadek trzeba interpretować w kontekście całej dokumentacji i całokształtu zachowania stron. 

To rozróżnienie ma fundamentalne znaczenie. Jeżeli dany warunek jest warunkiem poprzedzającym, umowa w ogóle jeszcze nie powstaje, dopóki warunek się nie ziści. Jeżeli jednak jest to warunek następczy, umowa już istnieje, ale może zostać później zakończona, gdy warunek nie zostanie spełniony. W tej sprawie EAT doszedł do wniosku, że warunki wskazane w ofercie należy traktować właśnie jako warunki następcze. Przemawiało za tym kilka mocnych argumentów. Oferta zawierała wszystkie istotne elementy zatrudnienia: datę rozpoczęcia pracy, wynagrodzenie, godziny pracy, opis stanowiska, urlop, premię i emeryturę. Kandydat otrzymał też dokumenty służące przygotowaniu do pierwszego dnia pracy oraz organizowano dla niego przepustkę bezpieczeństwa. Co więcej, w formularzu referencyjnym wskazano, że zatrudnienie może zostać zakończone, jeśli referencje okażą się niezadowalające, a nie że do czasu ich otrzymania nie istnieje żadna umowa. EAT zwrócił też uwagę, że wśród warunków znalazł się okres próbny, który z natury rzeczy może być oceniany dopiero po rozpoczęciu pracy. To silnie sugerowało, że chodziło o mechanizm rozwiązania już istniejącego stosunku prawnego, a nie o warunek samego powstania umowy. 

To bardzo praktyczna lekcja dla wszystkich, którzy analizują oferty pracy w UK. Wielu pracodawców i kandydatów sądzi, że dopóki nie ma osobno podpisanego „pełnego kontraktu”, nie ma jeszcze żadnych praw ani obowiązków. Ten wyrok pokazuje, że to błędne uproszczenie. Umowa może powstać wcześniej, już na etapie listu ofertowego i e-mailowej akceptacji, jeżeli strony uzgodniły jej kluczowe elementy. Brak formalnego podpisu pod późniejszym dokumentem nie zawsze zniszczy wcześniejsze porozumienie.

Drugim kluczowym elementem wyroku była kwestia wypowiedzenia. W liście ofertowym nie wskazano, jaki okres wypowiedzenia miał obowiązywać. EAT uznał, że w takiej sytuacji do umowy należy dorozumieć obowiązek zachowania rozsądnego okresu wypowiedzenia. Sąd wyraźnie podkreślił, że ustawowe minima z section 86 Employment Rights Act 1996 to jedynie progi minimalne, a nie automatyczna odpowiedź na każde milczenie umowy w tym zakresie. Rozsądny okres wypowiedzenia może być dłuższy niż minimum ustawowe. 

W realiach tej konkretnej sprawy EAT uznał, że rozsądnym okresem wypowiedzenia były trzy miesiące. Sąd wziął pod uwagę charakter stanowiska project managera, fakt że proces rekrutacyjny trwał kilka miesięcy, konieczność podróży do innego kraju, przygotowania do relokacji oraz sugestię pracodawcy, by kandydat zawarł nawet dwunastomiesięczną umowę najmu. To pokazuje, że przy ocenie rozsądnego wypowiedzenia liczy się nie tylko sam tytuł stanowiska, ale cały ciężar życiowy i zawodowy, jaki kandydat lub pracownik bierze na siebie, opierając się na obietnicy zatrudnienia. 

W rezultacie EAT stwierdził, że pracodawca naruszył umowę, ponieważ rozwiązał ją bez zachowania rozsądnego, trzymiesięcznego okresu wypowiedzenia. To była zasadnicza wygrana pracownika. Jednocześnie sąd nie przyznał mu dodatkowo pieniędzy za urlop, bo faktycznie nigdy nie rozpoczął pracy, a więc urlop nie zaczął się naliczać. Nie zasądził też 3,000 funtów tytułem relokacji, uznając, że ta kwota miała zostać wypłacona po dołączeniu do firmy i nie stała się wymagalna, skoro do relokacji ostatecznie nie doszło. 

Z punktu widzenia SEO i praktyki prawa pracy w Wielkiej Brytanii ten wyrok jest szczególnie ważny dla kilku grup. Po pierwsze, dla pracowników i kandydatów, którym wycofano ofertę pracy w UK po jej zaakceptowaniu. Po drugie, dla pracodawców przygotowujących listy ofertowe i chcących ograniczyć ryzyko sporów o breach of contract. Po trzecie, dla prawników zajmujących się roszczeniami dotyczącymi odwołanej oferty pracy, reasonable notice i conditional job offer in the UK.

W praktyce oznacza to, że jeżeli pracownik przyjął ofertę pracy, a następnie pracodawca zmienił zdanie z powodów biznesowych, organizacyjnych albo finansowych, trzeba bardzo ostrożnie ocenić, czy doszło już do zawarcia umowy. Sam argument, że referencje nie wpłynęły jeszcze formalnie albo że oryginały dokumentów miały zostać okazane pierwszego dnia, może nie wystarczyć, by uniknąć odpowiedzialności. Sąd może uznać, że kontrakt już istniał, a pracodawca po prostu rozwiązał go zbyt szybko i bez właściwego wypowiedzenia.

Ten wyrok ma też znaczenie dla osób przyjeżdżających do Wielkiej Brytanii z zagranicy albo planujących przeprowadzkę pod konkretną pracę. Im większe życiowe i finansowe konsekwencje akceptacji oferty, tym łatwiej może być przekonać sąd, że rozsądny okres wypowiedzenia powinien być dłuższy. Nie chodzi tu wyłącznie o literalne brzmienie jednego zdania w ofercie, ale o realne oczekiwania stron i ekonomiczny sens całego porozumienia.

Dla pracodawców wniosek jest jasny. Jeżeli oferta ma rzeczywiście nie wiązać do momentu spełnienia określonych warunków, trzeba to zapisać wyjątkowo precyzyjnie. Trzeba też uważać, by dalsza korespondencja, przekazywanie formularzy, organizowanie wdrożenia czy rozmowy o relokacji nie podważyły później argumentu, że żadna umowa jeszcze nie powstała. Z kolei jeżeli pracodawca chce zastrzec krótki okres wypowiedzenia na początku współpracy, powinien to wyraźnie ustalić z kandydatem przed zawarciem umowy, a nie próbować dopisać taką logikę już po wybuchu sporu.

Sprawa Kankanalapalli v Loesche Energy Systems Ltd to jeden z tych wyroków, które pozornie dotyczą tylko technicznego problemu konstrukcji umowy, ale w rzeczywistości pokazują coś znacznie szerszego. Brytyjskie prawo pracy nadal patrzy na relację pracodawca–pracownik przez pryzmat uczciwości, przewidywalności i realnej treści uzgodnień. Jeżeli kandydat dostał konkretną ofertę, przyjął ją i zaczął układać pod nią swoje życie, pracodawca nie zawsze będzie mógł bezkarnie wycofać się z obietnicy zatrudnienia.

Dla wielu osób poszukujących pracy w Wielkiej Brytanii ten wyrok może być realną podstawą do dochodzenia roszczeń. Dla pracodawców powinien być sygnałem, że źle skonstruowana oferta pracy może stać się źródłem odpowiedzialności za breach of contract. A dla wszystkich obserwujących rozwój brytyjskiego prawa pracy to kolejny dowód, że nawet na etapie rekrutacji ostrożność prawna ma ogromne znaczenie. Jeśli oferta pracy w UK została wycofana po jej zaakceptowaniu, warto sprawdzić nie tylko to, co napisano w jednym zdaniu o warunkach, ale cały kontekst sprawy. Właśnie tam często kryje się odpowiedź na pytanie, czy doszło do bezprawnego zerwania umowy. 

ELSG - Polski prawnik w UK

Jeśli masz wątpliwości lub potrzebujesz porady zwiazanej z prawem pracy w UK, skontaktuj się z nami.

Telefon: 0044203 627 0223 Kontakt

Zgłoś sprawę o odszkodowanie