Home Office zaostrza kontrolę wobec obywateli UE z pre-settled status.

Home Office zaostrza kontrolę wobec obywateli UE z pre-settled status. Co to oznacza po Brexicie i kto naprawdę jest zagrożony utratą prawa pobytu w Wielkiej Brytanii

Brytyjski Home Office rozpoczął nowy etap kontroli wobec części obywateli Unii Europejskiej, którzy po Brexicie otrzymali tak zwany pre-settled status. Temat wywołał duże emocje, bo w mediach pojawiły się nagłówki mówiące wręcz o „crackdown”, czyli ostrym zaostrzeniu działań państwa wobec osób korzystających z praw pobytowych po wyjściu Wielkiej Brytanii z UE. W praktyce nie chodzi jednak o wszystkich obywateli UE mieszkających w Zjednoczonym Królestwie, lecz o konkretną grupę osób, które mają status tymczasowy i które, zdaniem Home Office, mogły przestać spełniać warunek ciągłego pobytu w Wielkiej Brytanii. Od 9 kwietnia 2026 roku urząd zaczął formalnie wdrażać proces usuwania pre-settled status w przypadkach, w których dana osoba miała zbyt długie nieobecności poza krajem. 

To bardzo ważna zmiana praktyczna, bo przez długi czas wielu obywateli UE żyło w przekonaniu, że samo uzyskanie pre-settled status daje im względne bezpieczeństwo i szeroką swobodę w wyjazdach z Wielkiej Brytanii. Tymczasem pre-settled status od początku był statusem przejściowym. Miał prowadzić do settled status, ale tylko wtedy, gdy dana osoba faktycznie utrzymywała ciągły pobyt zgodnie z zasadami wynikającymi z umowy wystąpienia między Wielką Brytanią a Unią Europejską. Komisja Europejska przypomina, że ochrona praw obywateli po Brexicie dotyczy osób, które przeprowadziły się do Wielkiej Brytanii przed 31 grudnia 2020 roku, a osoby, które nie nabyły jeszcze prawa stałego pobytu, pozostają chronione i mogą je uzyskać po zgromadzeniu pięciu lat pobytu zgodnego z regułami. 

Sedno problemu polega na tym, że Home Office nie zamierza już biernie przedłużać ochrony wszystkim posiadaczom pre-settled status bez sprawdzania, czy rzeczywiście utrzymali wymagany związek z Wielką Brytanią. Z opublikowanej 9 kwietnia 2026 roku aktualizacji rządowej wynika, że urząd uruchomił dwuetapowy proces. Najpierw sprawdza dane podatkowe i informacje o świadczeniach, aby ustalić, czy można automatycznie potwierdzić ciągły pobyt i w konsekwencji przyznać settled status. Jeżeli nie da się tego zrobić, urząd przechodzi do drugiego etapu i korzysta z danych podróżnych Home Office, aby ocenić, czy dana osoba nie spędziła zbyt długiego czasu poza Wielką Brytanią. Co istotne, urząd zapowiedział, że zacznie od osób, które według dostępnych danych pozostawały poza krajem najdłużej, w pierwszej kolejności od tych, które miały być poza Wielką Brytanią przez ostatnie pięć lat. 

Wokół tej zmiany szybko narosło wiele nieporozumień. Jedno z nich dotyczy samej zasady liczenia nieobecności. Guardian opublikował później sprostowanie, a oficjalne źródła potwierdzają, że w przypadku pre-settled status nie chodzi o prostą regułę sześciu miesięcy w każdym roku. Aktualnie istotne jest to, czy nieobecności nie przekroczyły łącznie 30 miesięcy w ostatnim pięcioletnim okresie. To istotna różnica, bo dla wielu osób oznacza ona bardziej złożoną ocenę historii pobytu, a nie mechaniczne sprawdzenie jednego roku kalendarzowego. 

Jednocześnie rząd stara się przedstawić te działania jako element porządkowania systemu, a nie masową akcję przeciwko obywatelom UE. W oficjalnym komunikacie Home Office podkreśla, że status ma być zachowany tylko przez osoby, które rzeczywiście spełniają warunki, a celem jest ochrona integralności systemu, usług publicznych i zaufania do całego programu EU Settlement Scheme. Z punktu widzenia administracji argument jest prosty: skoro status został przyznany na określonych zasadach, państwo ma prawo sprawdzić, czy zasady nadal są spełniane. Taki kierunek działań został co do zasady uznany za zgodny z umową wystąpienia także przez Independent Monitoring Authority, czyli niezależny organ monitorujący prawa obywateli objętych umowami po Brexicie. 

To jednak wcale nie oznacza, że ryzyko błędów jest małe. Właśnie tu pojawia się najpoważniejszy problem prawny i praktyczny. Guardian zwrócił uwagę na obawy związane z używaniem danych podróżnych do podejmowania decyzji o tak dużym znaczeniu jak utrata prawa pobytu. Te obawy nie są abstrakcyjne. W tle znajduje się wcześniejsza krytyka jakości danych granicznych i przypadki, w których błędne informacje miały prowadzić do nieprawidłowych decyzji administracyjnych. Według relacji cytowanych przez Guardian, w danych podróżnych pojawiały się nawet podróże zarezerwowane, ale nieodbyte, brakujące powroty do Wielkiej Brytanii czy sprzeczne wpisy dotyczące tej samej daty. Sama IMA przyznała, że kluczowe będzie to, jak caseworkerzy będą podejmować indywidualne decyzje w praktyce. 

Z prawnego punktu widzenia niezwykle ważne są więc zabezpieczenia proceduralne. Home Office zapowiada, że przed usunięciem pre-settled status skontaktuje się z daną osobą poprzez dane zapisane na koncie UKVI i da jej możliwość przedstawienia dowodów pobytu w Wielkiej Brytanii albo wyjaśnienia powodów nieobecności. Oficjalnie przewidziano czas na odpowiedź, a Independent Monitoring Authority podaje, że osoba ma otrzymać 28 dni na przedstawienie materiału, z możliwością dalszego wydłużenia terminu o kolejne 28 dni, jeżeli będzie to potrzebne. Urząd zapowiada także wsparcie dla osób w trudniejszej sytuacji oraz podkreśla, że status ma być usuwany tylko wtedy, gdy będzie to proporcjonalne. Co równie ważne, decyzja ma podlegać prawu odwołania. 

Dla obywateli UE mieszkających w Wielkiej Brytanii najważniejsze pytanie brzmi dziś nie tyle, czy system stał się surowszy, lecz jak realnie ocenić własne ryzyko. Największe zagrożenie dotyczy osób, które nadal mają pre-settled status, spędziły długie okresy poza Wielką Brytanią, nie mają wyraźnych śladów aktywności w systemie podatkowym lub świadczeniowym i jednocześnie nie zadbały o zachowanie własnych dowodów pobytu. Trzeba pamiętać, że automatyczna zamiana na settled status nie obejmie wszystkich. Rząd sam wskazuje grupy, których nie może przekształcić automatycznie, w tym osoby niepłacące podatków lub niepobierające świadczeń przez odpowiednio długi okres, niektórych członków rodzin spoza EOG, osoby poniżej 18 roku życia oraz kategorie z dodatkowymi wymaganiami. W takich przypadkach sama bierność może być bardzo ryzykowna. 

W praktyce oznacza to, że era pozornego spokoju dla posiadaczy pre-settled status dobiega końca. Przez kilka lat wielu ludzi zakładało, że sprawa „jakoś się ułoży”, zwłaszcza po wcześniejszych zmianach korzystnych dla obywateli UE i po automatycznych przedłużeniach statusu. Teraz widać wyraźnie, że Home Office przechodzi od fazy ochronnej do fazy selekcyjnej. Jednych będzie automatycznie przesuwał do settled status, ale wobec innych zacznie weryfikować, czy w ogóle nadal powinni pozostać w systemie. To zasadnicza zmiana tonu i podejścia. 

Nie można też ignorować szerszego kontekstu politycznego. Dziesięć lat po referendum brexitowym temat praw obywateli UE nadal pozostaje polem napięcia między formalną ochroną wynikającą z umowy wystąpienia a krajową polityką migracyjną nastawioną na kontrolę, dane i egzekwowanie zasad. Oficjalnie prawa obywateli chronionych przez umowę nie zostały zniesione. Problem polega na tym, że w praktyce o losie konkretnej osoby może przesądzić to, jakie informacje ma o niej państwo i czy potrafi ona szybko oraz przekonująco wykazać swoją historię pobytu. To właśnie dlatego sprawy związane z pre-settled status w 2026 roku przestają być prostą formalnością administracyjną, a coraz częściej stają się kwestią dowodową i strategiczną. 

Dla Polaków i innych obywateli UE mieszkających w Wielkiej Brytanii wniosek jest jasny. Jeżeli ktoś ma pre-settled status, powinien jak najszybciej sprawdzić swoją historię pobytu, ustalić długość nieobecności, przygotować dokumenty potwierdzające realne życie w Wielkiej Brytanii i ocenić, czy nie nadszedł moment na złożenie wniosku o settled status w zwykłym trybie. Jeszcze ważniejsze jest to, by nie lekceważyć żadnej wiadomości od Home Office. W 2026 roku ryzyko nie polega już tylko na tym, że ktoś zapomni o kolejnym kroku. Ryzyko polega na tym, że urząd sam zacznie ten krok za niego wykonywać, a wtedy brak reakcji może mieć bardzo poważne konsekwencje dla prawa pobytu, pracy i całego życia w Wielkiej Brytanii. 

ELSG - Polski prawnik w UK

Jeśli masz wątpliwości lub potrzebujesz porady zwiazanej z prawem pracy w UK, skontaktuj się z nami.

Telefon: 0044203 627 0223 Kontakt

Zgłoś sprawę o odszkodowanie